Wczytuję dane...
Kilka słów o nas
Kilka słów o nas

Z internetu do Twojego biura.
... trochę poza kontrolą.

Zeszytowiec powstał z dwóch internetowych światów: Korpo Biurwy i Korpo Biurwa.

Najpierw były memy, filmy i historie o absurdach pracy. Potem pojawił się pomysł, żeby oprócz śmiechu robić też rzeczy, które można postawić na biurku, wręczyć współpracownikowi albo zabrać ze sobą po złożeniu wypowiedzenia.

Dwa profile. Jeden poziom zawodowego zmęczenia.

Zanim pojawiły się świece, kubki, kartki i inne rzeczy, był internet. I dwa miejsca, w których można było wspólnie pośmiać się z pracy.
Korpo Biurw

Korpo życie, spotkania, Excele, procedury i wszystkie rzeczy, które mogły być mailem.

Korpo Biurwa

Druga strona tego samego biurowego świata. Gdzie absurd w pracy zdecydowanie nie ma płci.

Od memów do pudełek.

01 / INTERNET

Najpierw był content.

Korpo Biurw i Korpo Biurwa powstały po to, żeby śmiać się z pracy, biurowych absurdów i rzeczy, które zna każdy, kto choć raz siedział na spotkaniu bez sensu.

02 / POMYSŁ

Potem ktoś chciał postawić nam kawę.

A my pomyśleliśmy: skoro już ktoś chce wydać swoje pieniądze, niech przynajmniej dostanie za nie coś fajnego, namacalnego i trochę niepotrzebnego.

03 / ZESZYTOWIEC

No i trochę się rozrosło.

Dzisiaj są świece, kubki, kartki, prezenty, zestawy na odejście z pracy i kolejne pomysły, których rozsądny człowiek prawdopodobnie nie powinien wdrażać.

Nie robimy zwykłych gadżetów.
Robimy rzeczy dla ludzi z pracy.

Nie bardzo interesuje nas kolejny kubek z napisem „Najlepszy pracownik”. Bardziej interesuje nas:
„Że to spotkanie mogłoby być mailem”.
Nie bardzo interesuje nas kolejna świeca „Vanilla Dream Scent”. Bardziej interesuje nas:
„Aromat Wypowiedzenia”.
I mniej więcej właśnie o to chodzi w Zeszytowcu. Trochę prezent. Trochę komentarz do rzeczywistości. I trochę zbiorowa terapia śmiechem.

Możesz po prostu przyjść się pośmiać.

Sklep sklepem, ale internet nadal robimy. Wpadaj tam, gdzie akurat scrollujesz.

Być może znajdziesz tu coś,
czego totalnie nie potrzebowałeś.

Do momentu, kiedy to zobaczyłeś.

Wracam na zakupy